środa, 16 stycznia 2013

Matka bzdury czytająca, nie tkwiąca

Zdrowieje, bo szaleje i pyskuje. A wczoraj po południu się zdrzemnęła. Przylepiona do matki, która to wymknęła się i zasiadła z książką na fotelu, dwa metry obok dziecka. Martuśka budzi się i zachrypiałym głosem, z wyraźną dezaprobatą mówi:
- Oj mamo, mamo!
- Co kochanie?
- Matka powinna tkwić blisko przy swoim dziecku, a nie jakieś bzdury czytać!