piątek, 28 lutego 2014

Podpowiedziała

- Mamo a możesz mi znaleźć taką grę, gdzie był pociąg i żarówki?
- A nie wiesz jak się nazywała i o czym była?
- Nie, ale nie umiałam w nią grać i było tam, że była strona i potem inna strona i takie jakby rysunki.
- Niestety nic mi to nie mówi...
- Aha, a adres był kropka pe el, czy coś w tym stylu.

"Zezia i Gilner" Agnieszka Chylińska




Narratorką jest ośmioletnia Zezia, która opisuje świat widziany swoimi oczyma. Opowiada o bracie Gilnerze, rodzicach, dziadkach, sąsiadach, koleżankach i kolegach. Dziewczynka opisuje świat prostym, dziecięcym językiem, ale robi to barwnie i z humorem, a do tego mądrze i myślę, że w tym tkwi siła tej opowieści. Niby nic, od zwyczajne życie, zwyczajne problemy zwyczajnego dziecka, ale w miarę fajnie się czyta. Świetna opowieść dla dziewczynek w wieku szkolnym, moje pięciolatka w połowie pierwszego rozdziału uznała, że książka jest nudna i mam już jej nie czytać. Po miesiącu ponowiłam próbę i zaniechałam, gdy dziecko przy drugim rozdziale robiło wszystko, tylko nie słuchało, tego co czytam ;)


Każdy rozdział opowiada inną historię, a końcowy mówi o świętach w rodzinie Zezi. Kartki ozdobione są ciekawymi ilustracjami, oddającymi treść, jednak wszystkie są czarno-białe, co mi w książkach dla dzieci się nie podoba. Uważam, że lepsze byłby rysunki kolorowe, takie jak na okładce. Wielki minus za brak dialogów, to coś co zawsze drażniło mnie w książkach.

Opis na tylnej stronie okładki informuje, że jest to książka nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Jako osoba dorosła tak nie uważam.  Owszem, książka jest przyjemna i zabawna, ale jakieś wybitnego wrażenie na mnie nie zrobiła. Pomimo wielkiej sympatii do Pani Chylińskiej jej książki nie mogę uznać za godnej polecania, a najważniejszy krytyk Marta podziela moje zdanie. 

czwartek, 27 lutego 2014

"Gdyby jajko mogło mówić i inne opowieści" Renata Piątkowska

Gdyby jajko mogło mówić to powiedziałoby Wam dlaczego się je maluje w Wielką Sobotę i co w ogóle jajo symbolizuje. Książka bardzo szczegółowo opowiada o zwyczajach praktykowanych w czasie świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych.




W książce można przeczytać też o topieniu Marzanny, żartach primaaprilisowych, laniu wodą w Śmingus-Dyngus, pisaniu listu do mikołaja i wróżbach andrzejkowych.

Do plusów tej książeczki należy duża czcionka i ciekawy język pisania, doprawiony humorem. Mojej córce najmocniej przypadła do gustu opowieść o wróżbach andrzejkowych i już nie może się doczekać, kiedy będzie mogła je wszystkie zastosować. Ja znów z ciekawością zapoznałam się z zwyczajami towarzyszącymi kolacji wigilijnej i muszę przyznać, że kilka nie znałam. Myślę, że książka jest idealna dla przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych.

Minusem jest mała ilość obrazków. Osobiście nie podobał mi się też fragment o dziewczynce sikającej do foremki na ciasta, którą brat nastraszył pierwszego kwietnia, tak, że bała się wejść do łazienki. Córce aż oczy zabłysnęły, więc na wszelki wypadek schowałam formy... ;-)


Książkę wygrałam w konkursie na blogu http://juliaorzech.blogspot.com/
Dziękuję bardzo! 

niedziela, 23 lutego 2014

Co jest najważniejsze w wakacje?

- Mamo nie mogę się doczekać wakacji!
- Ja też! Będziemy znów chodzić po górach i długo spać...
- Nie, nie dlatego. Będziemy jeść zapiekanki od Kariny! *
- No to też, ale myślę, że spacery, podziwianie przyrody, poznawanie nowych miejsc i ludzi to ważniejsze rzeczy, niż jedzenie.
- Nie, jedzenie jest znacznie ważniejsze!

* mała budka w Ustroniu, gdzie serwują dobre prawdziwe zapiekanki, nie takie z mikrofalówki :)

sobota, 15 lutego 2014

Push-up

- Mamo, ale w tym staniku masz duże piersi!
- Bo on jest nie tylko kołderką dla piersi, ale też je unosi i wydają się większe.
- Jest na baterie? - pyta córka z całkiem poważną miną.

niedziela, 9 lutego 2014

W sklepie

Córka kupiła sobie za kasę od wróżki Zębuszki zabawkę.
Dała sprzedawczyni 10 złotych, otrzymała 3,50 reszty.
Uradowana rzekła:
- Super! Teraz mam więcej pieniędzy!

niedziela, 2 lutego 2014

Zegar



- Dlaczego ten zegar nie ma cyferek? 

Zanim zdążyłam wyjaśnić, że ma, ale rzymskie, córka stwierdziła:

- Aaaa, bo to słoneczny. 

Ciekawska.

- Mamo a gdzie te okienko, którym dzieci wychodzą?
- Ty wyszłaś z brzucha tędy - pokazuję bliznę po cesarce - doktor mi dał lekarstwo, dzięki któremu nic nie czułam i przeciął skórę, żeby cię wydobyć ze środka.
- Tak, ale dzieci jeszcze mogą wyjść jakąś dziurą, nie tylko brzuchem.
- Tak, jest takie magiczne okienko.
- Ale gdzie?!
- No przecież jest magiczne, więc go nie widać.

Nie potrafię powiedzieć pięciolatce prawdy. Wiem jaka ona jest ciekawska i wrażliwa, więc poczekam.