"Dziecko to otwarte, kiełkujące dopiero życie. Czuje ono, postrzega i pyta o coś, co już po chwili uchodzi jego uwagi. Nie troszczy się o swoje chwilowe objawienia i jest zaskoczone, gdy po pewnym czasie dorośli odczytują mu z zapisków, co też takiego mówiło i o co pytało" /Karl Theodor Jaspers
poniedziałek, 17 września 2012
Cyrk
Weekend zaowocował pierwszą wyprawą do cyrku. Marta była zadowolona, jednak pod koniec coraz bardziej się nudziła i nie obserwowała kolejnych akrobacji, tylko tańczyła, klaskała i się śmiała. Ja osobiście byłam przerażona odgłosami uderzeń obok zwierząt. Poza tym one ciągle występują, a potem jadą przyczepą i tak w kółko. Nie podoba mi się, myślę, że się męczą i raczej do cyrku już nie pójdę.
niedziela, 16 września 2012
Co lubią najbardziej
- Martusiu babcia i dziadek mają dziś rocznicę ślubu, więc może narysujesz im coś ładnego.
- Narysuję im to, co lubią najbardziej!
Po trzech sekundach widzę kreskę i jakby chmurę nad nią. Córka przedstawia swoje dzieło:
- Papieros z dymem papierosowym!
- Narysuję im to, co lubią najbardziej!
Po trzech sekundach widzę kreskę i jakby chmurę nad nią. Córka przedstawia swoje dzieło:
- Papieros z dymem papierosowym!
sobota, 15 września 2012
Dzwoneczek
Tydzień temu mała dama była pierwszy raz w kinie na bajce Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł. Moim zdaniem troszkę naiwna i tandetna - patrząc na to z dorosłego punktu widzenia, ale wolę takie słodziutkie pierdółki, niż historie przepełnione przemocą, których córka nie ogląda. Ta bajka opowiada o przyjaźni, magi i miłości, a co najważniejsze ma szczęśliwe zakończenie. Martusi podobała się i historia i sam fakt bycia w kinie, oraz możliwość zjedzenia popcornu, który serwuję sporadycznie.
poniedziałek, 10 września 2012
Trąba
Córka bawi się kawałkiem rurki. Udaje, że ma sisiaka i siusia na drzewa.
A potem... udaje, że sisiak pije wodę.
Tłumaczę jej, że sisiaki tylko sisiają, nie potrafią pić.
Na co dziewczę zdziwione mówi:
- To one nie są jak trąba słonia?!
A potem... udaje, że sisiak pije wodę.
Tłumaczę jej, że sisiaki tylko sisiają, nie potrafią pić.
Na co dziewczę zdziwione mówi:
- To one nie są jak trąba słonia?!
wtorek, 4 września 2012
Cud czy jakaś podpucha?
Wyszła uśmiechnięta, Siostra mówiła, że była grzeczna, obiad zjadła ("była ziupa wodna z makajonem i jabłuuukka z cukirem i kawą" - obstawiam, że racuchy i kakao/kawa zbożowa). Zobaczymy jutro, zaryzykuję i zostawię ją do 14, skoro do 13dała radę to i do 14 się uda).
Buntowniczka
Nie będę nic mówić w przedszkolu! Nie będę patrzeć na siostry. Nie będę się bawić z dziećmi itd.
Okazało się, że w pierwszy dzień przy obiedzie moja słodka córeczka obwieściła:
- To się nie nadaje do jedzenia!
Po czym z uśmiechem dodała:
- To się nadaje do rzucania.
I... zaczęła rzucać w dzieci.
Lubi też krzyczeć i tupać.
Córunia mamuni, bo ponoć ja też tak robiłam.
Okazało się, że w pierwszy dzień przy obiedzie moja słodka córeczka obwieściła:
- To się nie nadaje do jedzenia!
Po czym z uśmiechem dodała:- To się nadaje do rzucania.
I... zaczęła rzucać w dzieci.
Lubi też krzyczeć i tupać.
Córunia mamuni, bo ponoć ja też tak robiłam.
poniedziałek, 3 września 2012
Psedskolak
Odebrałam córkę o 12.30 z przedszkola. Budynek jeszcze stoi, Marta zapłakana, ale ponoć dopiero pod koniec, "pani siostra kościelna" też przeżyła, ale zdziwiła się, że takie małe dziecko potrafi tyle mówić i ma taki zasób słów. Ma się ten talent po mamusi ;-)
Miałyśmy nieudany debiut rok temu, córka była parę dni, zachorowała, po dwóch tygodniach wróciła i tak trzy razy. Trzeci powrót spowodował histerię, krzyki, płacz i moczenie się. Kazano mi zrezygnować, bo dziecko się nie nadaje. Może i była za mała, bo 2,5 roku to niedużo, ale myślę, że słowa "pani dziecko się nie nadaje do przedszkola, niczego nie potrafi, sika do majtek, nie umi (powiedziała właśnie tak) się ubrać" powinno mówić się rodzicom osobno, nie przy dziecku. Dlatego nie wróciłam do tego przedszkola i teraz córka chodzi do takiego prowadzonego przez siostry zakonne, gdzie grupa jest mniejsza, a "ochronka" ma pozytywne opinie. Zobaczymy jak to będzie, ale sam początek wydaje się pozytywny. Wprowadzenie dziecka do przedszkola, zasady też są bardziej przyjazne.
Siostry mają większą wiedzę niż matka, cierpliwość może też i pewnie lepiej wytłumaczą dlaczego Jezus wisiał na krzyży i dlaczego w majtkach oraz czemu nie poleciał w niebo.
Ale po południu nie było już tak fajnie. Ciągle mówiła, że nie lubi sióstr, ze woli tamte durne przedszkole, że w ogóle nie lubi "żadnych psedskul i koniec" i jak ja nie mogę się zwolnić z pracy to tata ma się zwolnić, bo nie robi przecież "zdjęciów chojym dzieciom"! Dwa razy się posikała i trzy popłakała bez powodu. Żal mi jej, ale z drugiej strony widzę, że stara się też płakać czasem na siłę i chce pokazać kto tu rządzi, a niestety nie ona...
Miałyśmy nieudany debiut rok temu, córka była parę dni, zachorowała, po dwóch tygodniach wróciła i tak trzy razy. Trzeci powrót spowodował histerię, krzyki, płacz i moczenie się. Kazano mi zrezygnować, bo dziecko się nie nadaje. Może i była za mała, bo 2,5 roku to niedużo, ale myślę, że słowa "pani dziecko się nie nadaje do przedszkola, niczego nie potrafi, sika do majtek, nie umi (powiedziała właśnie tak) się ubrać" powinno mówić się rodzicom osobno, nie przy dziecku. Dlatego nie wróciłam do tego przedszkola i teraz córka chodzi do takiego prowadzonego przez siostry zakonne, gdzie grupa jest mniejsza, a "ochronka" ma pozytywne opinie. Zobaczymy jak to będzie, ale sam początek wydaje się pozytywny. Wprowadzenie dziecka do przedszkola, zasady też są bardziej przyjazne.
Siostry mają większą wiedzę niż matka, cierpliwość może też i pewnie lepiej wytłumaczą dlaczego Jezus wisiał na krzyży i dlaczego w majtkach oraz czemu nie poleciał w niebo.
Ale po południu nie było już tak fajnie. Ciągle mówiła, że nie lubi sióstr, ze woli tamte durne przedszkole, że w ogóle nie lubi "żadnych psedskul i koniec" i jak ja nie mogę się zwolnić z pracy to tata ma się zwolnić, bo nie robi przecież "zdjęciów chojym dzieciom"! Dwa razy się posikała i trzy popłakała bez powodu. Żal mi jej, ale z drugiej strony widzę, że stara się też płakać czasem na siłę i chce pokazać kto tu rządzi, a niestety nie ona...
sobota, 1 września 2012
Horror w biały dzień
- W tym domu jest klątwa!
- A co to znaczy klątwa?
- No to jest takie coś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Mamoooo! W naszej kuchni umarł prezydent!
- Jaki prezydent?
- Naszego kraju polskiego.
- A co to znaczy klątwa?
- No to jest takie coś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Mamoooo! W naszej kuchni umarł prezydent!
- Jaki prezydent?
- Naszego kraju polskiego.
Na serio tak nie robię
Elegancka restauracja, pełno ludzi, muzyczka gra, mała wcina, kelnerka przynosi moje danie, unoszę widelec ku ustom i słyszę pouczenie mojej córki:
- Tylko nie jedz z ziemi tak jak ostatnio, bo będzie cię bolał brzuch.
- Tylko nie jedz z ziemi tak jak ostatnio, bo będzie cię bolał brzuch.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



