czwartek, 29 grudnia 2011

Tygrysek

Wczoraj w końcu wybrałyśmy się na salę zabaw, co prawda antybiotyk nadal wcina, ale jest zdrowa i ileż można siedzieć w domu. Tusia skakała i szalała, sześć razy załapałam ją przy spadaniu na podłogę, jakieś pięć razy się uderzyła, mimo tego, że ciągle ją asekurowałam i wyrwała sobie pęk włosów przy wyciąganiu piłek spod trampoliny. Mały dzikus! A na końcu Pani Agatka wymalowała Marcie na życzenie tygryska na twarzy. Makijaż adekwatny do charakteru ;)