poniedziałek, 10 czerwca 2013

Międzybrodzie żywieckie

Wybraliśmy się zwiedzić Międzybrodzie żywieckie. Córce podobało się wszystko,
o ile trwało maksymalnie kwadrans ;) 


- Córeczko zrobimy sobie piknik nad wodą na kocyku
- Ale super, zjem i będę się wylegiwać na kocu! 

Leżała dwie minuty ;) 


- Zobacz jakie piękne widoki, mogłabym tak patrzeć cały dzień!
- Zwariowałaś?!

A na rowerkach wodnych:
- No dobra to jedziemy na suchy ląd. 
- Ale jesteśmy tutaj dopiero kwadrans, a zapłaciliśmy za godzinę.
- Godzinę?! 

Dzięki atrakcji w postaci utknięcia na mieliźnie, 
tata musiał wejść do wody i pchać rowerek,
co córce bardzo się spodobało i chciała tak już do końca :D 



- A na górze Żar zobaczysz szybowce i spadochrony! 
Po dwóch minutach.
- No, zobaczyłam. Idziemy? 

Na górę wjechaliśmy, zejście było okupione marudzeniem.
Największa atrakcja wycieczki to frytki, saneczki i tata po kolana w wodzie :) 
Na pewno powtórzymy, bo było super,
pomimo drogi powrotnej z Tuśką w roli głównej zamiast radia,
przebój to hymn polski i piosenki postne.