środa, 17 października 2012

Odsysanie wykluczone

Jestem pacjentką, a córka lekarzem. Leżę na ziemi, podczas gdy dziecko przygotowuje zestaw do operacji i nakłada mi jakieś sznurki na twarz:
- To narkoza? - pytam
- Nie. Przywiązywauję ci głowę, żebyś nie uciekła.
- Ale chyba będę znieczulona?
- Nie. Otwieram ci stetoskopem brzuch, oooo już jest środek, trochę ci powyciągam i zrobię usg.
- Aha, to usg operacyjne - mówię, lekko się wiercąc, bo mam gilgotki.
- Nie ruszaj się matko pacjencie! Masz pełno bakterii w środku, zaraz je wypalę.
- To wypal mi jeszcze ten tłuszcz na brzuchu - mruczę do siebie.
- Oj, tego się nie da zrobić, bo go za dużo jest!