wtorek, 21 lutego 2012

Czyścioszek

Martusia się kąpie. Jestem obok i słyszę kaszel, taki z zakrztuszenia. Lecę i widzę dziecko z pianą na twarzy. Łzy w oczach i:
- Nic mi nie jest mamo!
- Zakrztusiłaś się?
- Tak, ale nic mi nie jest!
- Wodą?
- Nie.
- To czym?
- Nie wiem!
- Martusia... Piłaś wodę z wanny?
- Nie.
- To co robiłaś?
- Nic.
- A dlaczego kaszlałaś? Pochyliłaś się i dałaś usta do wody?
- Oj mamo, nie!
- To co się stało córeczko?
- Chciałam tylko umyć zęby, jęzor i gardło tą pianą i mi wleciała tam daleko...